Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 081 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

komentowanie na bieżąco wydarzeń w gminie, powiecie ,kraju zakraszane humorem z wykorzystaniem wiedzy nabytej, poprzez ośmieszanie wywoływanie zachowań pozytywnych, ksztaltowanie postaw obywatelskich,...

więcej...

komentowanie na bieżąco wydarzeń w gminie, powiecie ,kraju zakraszane humorem z wykorzystaniem wiedzy nabytej, poprzez ośmieszanie wywoływanie zachowań pozytywnych, ksztaltowanie postaw obywatelskich, prowokowanie dyskusji, próba angażowania do brania czynnego udzialu w życiu publicznym, walka z inercją, apatią, zniechęceniem, wskazywanie patologii, układzików lokalnych, nagannych postaw ludzi, krytyka mechanizmów, przywar, wad ,a nie osób .

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1157731

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Co dziś MAMY?

sobota, 26 maja 2012 7:19

Dziś mamy Dzień Mamy. Nie zapomnijmy o naszych Rodzicielkach.

Mieczysław Fogg śpiewał:

O Matce pieśń, to pieśń przez łzy, to pieśń bez słów
To cały świat, dziecinnych lat, wskrzeszonych znów
To Matko sny, że jesteś znów tak blisko
Jak wówczas gdy klęczałaś nad kołyską
Za serce twe i świętość warg i dobroć rąk
Jak śpiewać pieśń u twoich nóg bym cicho kląkł
I wybrałbym najświętsze z wszystkich słów i rzekłbym: Matko
I zmilkłbym znów o tobie pieśń, to pieśń bez słów

Przychodzą w życiu dni powodzi,
Gdy wszystko zdradza nas i zawodzi
Gdy pociąg szczęścia w dal odchodzi
Gdy wraca zło do wiary twierdz
Gdy grunt usuwa się jak kładka
Jest wtedy ktoś kto trwa do ostatka
Ktoś kto nie umie zdradzić – Matka
I serce jej, najczystsze z serc

O Matce pieśń, to pieśń przez łzy, to pieśń bez słów
To cały świat, dziecinnych lat, wskrzeszonych znów
To Matko sny, że jesteś znów tak blisko
Jak wówczas gdy klęczałaś nad kołyską
Za serce twe i świętość warg i dobroć rąk
Jak śpiewać pieśń u twoich nóg bym cicho kląkł
I wybrałbym najświętsze z wszystkich słów i rzekłbym: Matko
I zmilkłbym znów o tobie pieśń, to pieśń bez słów

 

Wszystkim Mamom i Anielom gromkie STO LAT!!!

Do najszczęśliwszych chwil w moim życiu zaliczam chwile spedzone z moją 91- letnią Rodzicielką, zarazem Anielą. Teraz okazja do odwiedzin podwójna.

Odwiedzin, bo siedzimy godzinę, czasem dwie i od czasu do czasu przerywamy: Tak, tak, Mamo... tak, tak, Synu. Jak Gerwazy z Protazym w " Panu Tadeuszu"; pogodzeni , u schyłku żywota: Tak, tak Gerwazeńku... tak, tak, Protazeńku.

Niezapomniane chwile, oby trwały wiecznie. Tyle pozytywnych fluidów można sobie przekazać. Jest za co Bogu dzękować, to i czasem modlimy się wspólnie z... Radiem Maryja.

Nie tylko " Wybiórcza", drogi taki tam. Wszystkiego trzeba skosztować, aby żyć pełniążycia i wyrobione zdanie mieć; na każdy temat. Akumulatory naładować też trzeba, łatwiej się żyje na tym świecie i nie ulega wyścigowi szczurów.

Znajdźcie czas dla swoich Mam. Zapewniam, że warto.

 

 


Podziel się
oceń
0
40

komentarze (69) | dodaj komentarz

Cóż więc jest?

poniedziałek, 21 maja 2012 23:53

 

Kazimierz Przerwa- Tetmajer

 

KONIEC WIEKU XIX

 

Przekleństwo?... Tylko dziki, kiedy się skaleczy,

złorzeczy swemu bogu, skrytemu w przestworze.

Ironia?... Lecz największe z szyderstw czyż się może

równać z ironią biegu najzwyklejszych rzeczy?

 

Wzgarda... lecz tylko głupiec gardzi tym ciężarem,

którego wziąć na słabe nie zdoła ramiona.

Rozpacz?... Więc za przykładem trzeba iść skorpiona,

co się zabija, kiedy otoczą go żarem?

 

Walka?... Ale czyż mrówka rzucona na szyny

może walczyć z pociągiem nadchodzącym w pędzie?

Rezygnacja?... Czyż przez to mniej się cierpieć będzie,

gdy się z poddaniem schyli pod nóż gilotyny?

 

Byt przyszły?... Gwiazd tajniki któż z ludzi ogląda,

kto zliczy zgasłe słońca i kres światu zgadnie?

Użycie?... Ależ w duszy jest zawsze coś na dnie.

co wśród użycia pragnie, wśród rozkoszy żąda.

 

Cóż więc jest? Co zostało nam, co wszystko wiemy,

dla których żadna z dawnych wiar już nie wystarcza?

Jakaż jest przeciw włóczni złego twoja tarcza,

człowiecze z końca wieku?... Głowę zwiesił niemy.

 

 

Tytuł równie dobrze mógłby brzmieć:

"Początek wieku XXI".




 


Podziel się
oceń
0
40

komentarze (10) | dodaj komentarz

Kresy Południowe.

wtorek, 15 maja 2012 18:17

Będac w Lewoczy, nie sposób nie odwiedzić sanktuarium maryjnego Mariańska Hora, położonego dwa kilometry od miasta i doskonale z niego widocznego.

Na stromym wzgórzu nad miastem wznosi się jasna neogotycka świątynia o strzelistej wieży. Prowadzi do niej piesza (pątnicza) droga, przy której stoją białe kapliczki pasyjne.
Sanktuarium Marianská Hora pojawiło się na arenie dziejów w 1247r. jako miejsce dziękczynnej pielgrzymki obywateli Lewoczy – w pobliskim grodzisku schronili się przed najazdem tatarskim. Kult maryjny rozwinęli franciszkanie. W 1470r. powstał kościółek, z którego pochodzi dzisiejsza cudowna figurka Maryi. Z biegiem czasu Marianská Hora zasłynęła w Europie z objawień Matki Boskiej, stając się najpopularniejszym słowackim miejscem pielgrzymkowym.
W 1914 r. na miejscu starego kościółka wzniesiono okazałą neogotycką świątynię z wielkim ołtarzem. Umieszczono w nim cudowną figurę w złocistych szatach i królewskiej koronie. W 1984 r. kościół podwyższono do rangi bazyliki mniejszej.
3 lipca 1995 Jan Paweł II celebrował tu mszę świętą dla 650 tysięcy wiernych. Warto się wspiąć , aby zobaczyć panoramę Lewoczy i zadumać nad wspólnym nieszczęściem , jakie dla Europy Środkowej stanowiły najazdy Tatarów w pierwszej połowie XIII wieku, czy podziękować Panu Bogu za dwudniową peregrynację po Spiszu.

Nie sposób także nie wspomnieć o Starostwie Spiskim i związkach zwiedzanych ziem z Rzeczpospolitą.

Jesienią 1412 roku [ 8 listopada] król węgierski Zygmunt Luksemburski, potrzebując pieniędzy na wojnę z Wenecją, zastawił Władysławowi Jagielle część Spisza za sumę 37 tysięcy kop szerokich groszy praskich [ około 7, 5 tony czystego srebra ]. Umowa została zawarta w Zagrzebiu.  Pieniądze te pochodziły głównie z odszkodowań wojennych wypłaconych Polsce przez Krzyżaków. Pamiętajmy, że umowę spisano w dwa lata po bitwie pod Grunwaldem. Pożyczka miała zostać zwrócona w tej samej wysokości i w tym samym miejscu, gdzie ją wypłacono – na węgierskim wówczas zamku w Niedzicy.

W skład zastawu weszły tereny należące wcześniej (od X wieku do połowy XIII wieku) do Polski, jako miejscowości ziemi sądeckiej: Lubowla wraz z zamkiem, Podoliniec  z okolicznymi wsiami oraz 14 miast spiskich należących do diecezji ostrzyhomskiej:Hniezdne, Biała Spiska [ Spiska Bela], Lubica, Wierzbów [ Vrbov ], Twarożna, Poprad, Straże, Wielka, Włochy Spiskie,Spiskie Podgrodzie [ bez Zamku Spiskiego ],Spiska Nowa Wieś, Rusinkowice, Matiaszowice, Spiska Sobota i 15 wsi. Z tego zastawu stworzono starostwo spiskie, które mimo usilnych starań królów węgierskich przetrwało przy Rzeczpospolitej do 1769 roku, kiedy to zajęli je Austriacy, wyprzedzając pierwszy rozbiór Polski w 1772 roku. Siedzibę starostwa zrobiono w Starej Lubowli. Starą Lubowlę i Podoliniec oraz okolice potraktowano jako ziemie odzyskane [  należały do ziemi sądeckiej przed zajęciem przez Węgrów ] i włączono do Rzeczpospolitej, zaś pozostałe miasta stanowiły enklawy na  terenie Węgier. Na Zamku Lubowlańskim przez prawie 350 lat urzędowali w imieniu polskich królów polscy starostowie. Oni też nadali charakter miasteczku i zamkowi, wielokrotnie przebudowywanemu.
Zastaw, pomyślany jako przedsięwzięcie krótkotrwałe, przeciągał się, bo królowie węgierscy nie byli w stanie wysupłać kwoty, a umowa była tak misternie skonstruowana, że wszelkie zabiegi dyplomatyczne [ sądy papieskie ] nie przynosiły rezultatu. Polscy królowie też celowo utrudniali zwrot, gdyż starostwo spiskie miało pierwszorzędne znaczenie dla obrony interesów Rzeczpospolitej na południowych jej rubieżach. Zazdrościć takich prawników i urzędników państwowych, jakich mieliśmy za Kazimierza Wielkiego i pierwszych Jagiellonów [ okres Soboru w Konstancji ].

Jednym z pierwszych starostów spiskich był w latach 1420- 1428 Zawisza Czarny z Garbowa, póżniej Oleśnicki, Komorowscy, Bonerowie i najdłużej Lubomirscy. Książęca fortuna Lubomirskich m. in. na Spiszu urosła. Jerzy Lubomirski w Zamku Lubowlańskim przechowywał insygnia krolewskie wywiezione z Wawelu w czasie potopu szwedzkiego w latach 1655- 1661 i witał tam króla Jana Kazimierza. Ostatni starosta z Lubomirskich Teodor okazał się jednak awanturnikiem, utracjuszem i zdziercą i źle zapisał w historii Polski i Spisza, choć w zasadzie przebywał w Lubowli na stałe w przeciwieństwie do innych przedstawicieli rodu, zajmujących się rozległymi dobrami  w innych częściach Rzplitej lub sprawami państwowymi wyższego niż starostowanie rzędu. W pozostałych 14 miastach zastawu spiskiego [ enklawach] zarządzanie starosty sprowadzało się jedynie do poboru ustalonego podatku, podział na część przynależną staroście i część skarbu państwa. Miasta żyły swoim życiem, miały samorządy i należały do Związku Miast Saskich. Prawa nadawali im jednak polscy królowie lub w ich imieniu starostowie. Najwięcej śladów polskości znajdziemy w Lubowli i okolicach, czyli w dawnym Dominium Lubowlańskim przyłączonym bezpośrednio do Polski. Trzeba przyznać , żewbrew umowie, ale nie bez racji historycznych, ziemie te bowiem Węgrzy zagarnęli. W czasach austriackich, miasteczka te dołączono do Żupanatu Spiskiego i traciły na znaczeniu.

Jeszcze w latach osiemdziesiątych XIX wieku Starą Lubowlę i jej polskość podtrzymywał hrabia Zamoyski, który kupił podupadłe miasteczko, podobnie jak Wyżne Rużbachy. Był ich właścicielem aż do powstania Czechosłowacji w 1945 roku. Ten sam Zamoyski, ktorywykupił dla Polski Morskie Oko i Zakopane. Z Zakopanem mu sie udało, Stara Lubowla nie wróciła do Polski  do dziś. W 1918 roku Wielkie Węgry straciły prawie 2/3 swego terytorium, w tym Górne Węgry, czyli dzisiejszą Słowację. Dokonano podziału Spisza między Polskę i Słowację. Zajęta bolszewikiem Polska nie miała dość sił, aby Lubowlę i nie tylko wywalczyć. Nastąpiła słowatyzacja i niech tak będzie. Byleśmy mogli bez urazów nawzajem się odwiedzać i koegzystować, podziwiając wspólne dokonania. Węgrzy też do Niedzicy przyjechać mogą, podobnie jak my do Starej Lubowli, Spiskiego Podgrodzia, Popradu, Spiskiej Nowej Wsi etc. Zamki i pałace bowiem były w rękach węgierskiej i czasem polskiej [ Zamoyski] arystokracji aż  do lat czterdziestych XX w. W tych latach też wielu Niemców opuściło spiskie miasteczka, uciekając na Zachód. XX wiek, wyzwalając nacjonalizmy, zepsuł wielowiekową symbiozę przedstawicieli wielu narodów. Słowacki Spisz się zslawizował, polski utrwalil w polskości. Po Węgrach i Niemcach pozostała kultura, po pierwszych pałacowo- ziemiańska, po drugich - miejska.

 


Podziel się
oceń
0
40

komentarze (13) | dodaj komentarz

Pod pręgierzem wspólnej historii.

środa, 09 maja 2012 20:25

Ze Spiskiej Kapituły do Spiskiego Podgrodzia przejść można pieszo.  Wychodzimy Dolną Bramą, podziwiając wspaniałą panoramę Spiskiego Zamku w oddali na wzniesieniu. Początki Spiskiego Podgrodzia [ stanowiło podgrodzie Spiskiego Zamku] sięgają XII wieku. Król węgierski Gejza II, kolonizując tereny dzisiejszej Słowacji , sprowadzał  na nie Sasów. Tak samo było w przypadku Spiskiego Podgrodzia, które prawa miejskie otrzymało już w 1271 roku.

Podgrodzie jest najstarszą osadą niemiecką na Spiszu. W średniowieczu słynęło z cechów rzemieślników, zwłaszcza sukienników i rzeźników, a w późniejszym okresie także szewców. Od 1456 roku miało prawo do urządzania targów, które odbywały się w czwartki aż do XX wieku. 

Kiedyś w Spiskim Podgrodziu mieszkali liczni Niemcy (jeszcze w 1921 roku [ ok. 15%) oraz Żydzi. Obie narodowości posiadały własne świątynie i szkoły. Obecnie najliczniejsza mniejszość to Romowie. Jak już pisałem od 1948 roku w skład miejscowości wchodzi również Spiska Kapituła  - dawniej osobna miejscowość, nazywana "słowackim Watykanem" - siedziba biskupa Spiszu.

Wraz z Zamkiem Spiskim, Spiską Kapitułą  Spiskie Podgrodzie znalazło się w 1993 roku na Światowej Liście Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Warto zwiedzić :

- rynek z XVI-wiecznym ratuszem i barokowym słupem maryjnym,

- klasycystyczny kościół katolicki Narodzenia NMP, wzniesiony na ruinach kościoła gotyckiego, z którego ocalała wieża i portal wejściowy,

- klasycystyczny kościół ewangelicki,

- synagogę.

 Ze Spiskiego Podgrodzia podjeżdżamy na wzgórze zamkowe. Z parkingu czeka nas 10 minut wspinaczki na dziedziniec. Spiski Zamek jest zaliczany do największych tego typu w środkowej Europie, cały kompleks zamkowy zajmuje powierzchnię ok. 4 ha. Obecnie większość zamku jest zrujnowana, część murów obronnych została odbudowana współcześnie.  

Początki budowy średniowiecznego grodu na trawertynowym wzgórzu sięgają  XII wieku. Najstarsza wzmianka pisemna o zamku pochodzi z 1120 roku. Na początku pełnił on funkcję twierdzy granicznej na północnej granicy wczesnofeudalnego państwa węgierskiego.

W drugiej połowie XV wieku  jego przebudowy dokonał nowy właściciel Stefan Zapolya, który chciał tutaj stworzyć reprezentacyjną siedzibę szlachecką. W kompleksie zamkowym wybudował pałac, salę rycerską i kaplicę świętej Elżbiety. W jednej z komnat zamku urodził się jego syn Jan, który został później królem Węgier. Zapolyowie byli jednym z najpotężniejszych rodów szlacheckich na Węgrzech. Posiadali ponad 60 zamków, ale upodobali sobie właśnie Zamek Spiski i obrali na swą siedzibę. Jako ciekawostkę trzeba podać, że ród ten miał słowiańskie korzenie i zwano ich także Zapolskimi. W Zamku Spiskim urodziła się siostra Jana, Barbara, która została pierwszą żoną Zygmunta Starego.

Barbara była trzecią po śś. Kindze i Jadwidze Węgierką na krakowskim tronie zmarłą w opinii świętości. Była również ostatnią tak blisko spokrewnioną z Piastami królową polską.

Zamek Spiski był siedzibą żupanów, którzy w imieniu krola Węgier sprawowali rządy na Spiszu. Ostatnim arystokratycznym rodem, który był w posiadaniu Zamku aż do 1948 roku, jest ród Csaky.

W 1780 roku na zamku miał miejsce pożar, a Zamek Spiski zamienił się z czasem w ruiny.  Całkowitemu spustoszeniu zamku zapobiegli konserwatorzy zabytków. W 1970 roku rozpoczęto wymagającą pod względem technicznym konserwację fortyfikacji i pałaców zagrożonych niestabilnością podłoża skalnego.

W kompleksie zamkowym są aktualnie umieszczone ekspozycje muzealne Muzeum Spiskiego poświęcone historii zamku, broni średniowiecznej i prawu feudalnemu.

Po okolicy Zamku Spiskiego prowadzi spacerowa ścieżka dydaktyczna Sivá Brada – Dreveník.

Ze Spiskiego Zamku udajemy się do Lewoczy.

W połowie XII w. król węgierski Gejza II osiedlił w tym rejonie osadników niemieckich, głównie z Saksonii. Osady te uległy niemal zupełnemu zniszczeniu wskutek najazdów tatarskich w latach 1241- 1242. Ściągnięto kolejnych Sasów i na terenie Lewoczy niemieccy koloniści założyli trwałą osadę, pierwsza wzmianka w dokumentach pochodzi z 1249 roku.

Miasto jako wolne miasto królewskie błyskawicznie się rozwijało, uzyskując kolejne przywileje królewskie.

Szybki wzrost znaczenia i bogactwa miasta był skutkiem jego położenia na ważnym szlaku handlowym - na węgierskiej Via Magna, prowadzącej znad Cisy przez Spisz do Krakowa. W ciągu XV wieku miasto stało się bogatym ośrodkiem handlowym.  Miasto dorobiło się wielu kościołów, trzech aptek, szkoły i drukarni , działało tu ponad 40 cechów rzemieślniczych.

W XVI i XVII wieku Lewocza była najważniejszym ośrodkiem ewangelicyzmu na ziemiach słowackich, jednak za czasów habsburskich doszło do niemal całkowitej rekatolicyzacji Lewoczy i całego Spisza.  Za czasów austriackich nastąpił jednak gospodarczy upadek miasta. Miasto, które początkowo miało charakter czysto niemiecki, po wiekach uległo slawizacji do tego stopnia, że w latach czterdziestych XIX wieku powstał tu ośrodek narodowego ruchu słowackiego.  

Lewocza obfituje w zabytki. W całości jest zachowane jej stare miasto na planie nieregularnego owalu, otoczone murami obronnymi. Zwraca uwagę dobrze zachowana siatka ulic z wielkim, prostokątnym rynkiem.  

Warto wejść do gotyckiego kościoła świętego Jakuba, po katedrze koszyckiej drugiego co do wielkości kościoła na  Słowacji, z najwyższym gotyckim ołtarzem na świecie wykonanym przez Mistrza Pawła z Lewoczy i 18- ma gotyckimi i barokowymi ołtarzami. Wysokość ołtarza głównego św. Jakuba to 18, 62 metry. Kościół zbudowano w latach 1507- 1517.

Obok tego kościoła farnego stoi pierwotnie gotycki z XV wieku, a po pożarze odbudowany w latach 1551-1559 w stylu renesansowym Ratusz. Tuż przy ratuszu znajduje się kuta " klatka hańby' z 1600 roku. Klatka hańby przypomina kunę przed kościołem Mariackim w   Krakowie podobnie jak Paweł z Lewoczy przypomina Wita Stwosza ze swoim krakowskim ołtarzem, niższym, ale dużo bogatszym. No cóz Wit Stwosz pochodził z Norymbergi, a Paweł był miejscowy, z Lewoczy. Pobił go jedynie wysokością ołtarza. Pierwotnie ta klatka znajdowała się na miejscu dzisiejszego kościoła ewangelickiego zbudowanego w latach 1825- 1837 tuż obok ratusza. Klatka w przeciwieństwie do kuny przeznaczona była tylko do karania swawolnych niewiast. Zamykano je tam na 24 godziny ku uciesze gawiedzi. Może w Pcimiu zamiast fontanny? Pręgierza się nie dopatrzyłem.

W otoczeniu rynku - ok. 60 domów, należących niegdyś do bogatych kupców, w tym kamienica mistrza Pawła zLewoczy. Z reguły trzytraktowe, pierwotnie jednokondygnacyjne, przebudowane (z dodaniem 2 i ewentualnie 3 kondygnacji) w XVI i XVII w., zachowały wiele detali gotyckich z XIV i XV w. (m. in. portale). Wśród nich najładniejszą jest kamienica Thurzonów pod nr. 7, z renesansową attyką i bogatą dekoracją  na froncie.

Stary, z połowy XIV wieku kościół minorytów, to jeden z największych kościółów gotyckich na Słowacji stanowiący przykład wysokiego kunsztu budowlanego lewockiej szkoły budowlanej, zaś nowy kościół minorytów z klasztorem  wzniesiony w latach 1748- 1755 znajduje sie tuż przy Koszyckiej Bramie  i jest jedną z niewielu tak dobrze zachowaną barokową świątynią na Spiszu. Dysponując większą ilością czasu, można zwiedzić liczące około 2 km długości znaczne fragmenty murów obronnych z XIV- XVIII wieku z sześcioma basztami i trzema bramami: Koszycką, Menhardską i Polską.

Obok kamienicy Thurzonów przy Placu Pawła z Lewoczy znajduje się restauracja U Trzech Apostołów, do której należy koniecznie zboczyć. Nie  sposób opisać całości doskonale zachowanego sredniowiecznego miasteczka. Nadmienię jeno, że Lewocza jest miastem partnerskim Starego Sącza i te miasta wspólnie pozyskują środki unijne na renowację dziedzictwa kulturowego. A pieniądze są potrzebne, bo do zrobienia szczególnie na bocznych uliczkach jest jeszcze  wiele.

PS O Mariańskiej Horze oraz starostwie spiskim w następnym wpisie.

 

     

  


 

 



Podziel się
oceń
0
40

komentarze (22) | dodaj komentarz

Coś dla ciała i coś dla ducha.

piątek, 04 maja 2012 8:30

1 Maja, Święto Flagi, 3 Maja. Ale się dzieje.

Ja zaś byłem w słowackim Watykanie i Słowackim Raju.

Polecam na majowe weekendy wypad na słowacki Spisz.

W dwa dni zaliczyć można Słowacki Raj; 11 km wspaniałej wędrówki

po tym parku doliną Hornadu i innymi wąwozami. 6, 7 godzin dobrej zaprawy połączonej z rozkoszowaniem fauny i flory. Trzeba zobaczyć. Nie da się opisać.

 Nocleg np. w Spiskiej Nowej Wsi i w drugim dniu zwiedzić można kilka

spiskich miasteczek z w całości zachowanymi średniowiecznymi układami miejskimi

np. Spiską Kapitułę, Spiskie Podgrodzie, Lewoczę, Spiską Nową Wieś, Kieżmark itp.

Spiska Kapituła nazywana jest słowackim Watykanem. W każdym przewodniku wyczytacie.

Pierwotnie samodzielna miejscowość Spiska Kapituła od roku

1948 jest częścią Spiskiego Podhradia, leżącym na wzgórzu

kościelnym miasteczkiem rozwijającym się wokół kościoła

świętego Marcina od XII wieku. Wcześniej była ośrodkiem religijnym Państwa Wielkomorawskiego.
    Od połowy XIII w. stanowi siedzibę spiskiego opactwa, kapituły.

W latach 1662-1665 otoczono ją obwarowaniami i zyskiwała

charakter miasta. Od roku 1776 stała się siedzibą spiskiego biskupstwa.

Na długie lata ustaliła się liczba domów (około 30)

i mieszkańców (250-300). Byli to przeważnie członkowie kapituły i służba.

Domy są skupione przy jedynej ulicy kończącej się dwoma bramami.
    Spiska Kapituła jest urbanistycznym zabytkiem architektury.

Dominującą budowlą jest późnoromańska katedra św. Marcina

z lat 1245-1273 z dwoma wieżami. Prezbiterium i nawa były

rozbudowane gotyckimi przystawkami (kaplica Zapolyego).

Katedra ma wyjątkowo cenne wnętrze - przede wszystkim gotyckie

ołtarze, rzeźby, epitafia, nagrobki, kielichy, dzwony i inne cenne rzeczy.

Freski z 1317 roku przedstawiają koronację króla Karola Roberta.

Jest tu też najstarsza znana romańska rzeźba na Słowacji - Leo album.
    W Spiskiej Kapitule zachował się mur obronny z Dolną

i Górną Bramą, kanonie, z których niektóre są gotyckie,

inne renesansowe i barokowe. Oprócz tego jest jeszcze

późnorenesansowy pałac biskupów z 1652 z barokowym wystrojem,

wieża zegarowa z 1793 r. i budynek seminarium, pierwotnie gotycki,

później przebudowany w stylu renesansowym i barokowym.

Do 1948  roku była samodzielnym miasteczkiem warownym; obecnie dzielnica miasta Spiskie Podgrodzie. Komuniści połaczyli miasteczka, aby zatrzeć charakter religijny słowackiego Watykanu, a w budynku seminarium urządzili " seminarium" dla funkcjonariuszy bezpieki. Kościołowi dobra zwrócono dopiero w 1989 roku. Znajduje się na światowej liście dziedzictwa kultury UNESCO.

Dla mnie istotne jest także, że w słowackim Watykanie istniało pierwsze na Słowacji Seminarium Nauczycielskie.

O węgierskiej kolonizacji Górnych Węgier jak Słowację do 1918 roku zwano, polskiej obecności na Spiszu, Spiskim Zamku oraz wspaniałej Lewoczy w następnym wpisie.

 

PS Pogoda się psuje. Czas na pisanie i czytanie zdaje się będzie.

 

 


Podziel się
oceń
0
40

komentarze (9) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  1 157 731