Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 586 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

komentowanie na bieżąco wydarzeń w gminie, powiecie ,kraju zakraszane humorem z wykorzystaniem wiedzy nabytej, poprzez ośmieszanie wywoływanie zachowań pozytywnych, ksztaltowanie postaw obywatelskich,...

więcej...

komentowanie na bieżąco wydarzeń w gminie, powiecie ,kraju zakraszane humorem z wykorzystaniem wiedzy nabytej, poprzez ośmieszanie wywoływanie zachowań pozytywnych, ksztaltowanie postaw obywatelskich, prowokowanie dyskusji, próba angażowania do brania czynnego udzialu w życiu publicznym, walka z inercją, apatią, zniechęceniem, wskazywanie patologii, układzików lokalnych, nagannych postaw ludzi, krytyka mechanizmów, przywar, wad ,a nie osób .

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1074974

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Historia pewnego kopania, czyli gryzienie na "leżąco" z podniesioną głową.

wtorek, 26 kwietnia 2011 12:29

Ujadali, kąsali, świnie podkładali, oszczerstwa rzucali, połprawdy kolportowali,

ludzi przekupywali, aby się tylko dorwać. Wiedzieli, że moment właściwy.

Strumień pieniądza z Zachodu się zapowiadał, życiowa inwestycja

autostradowa na ukończeniu, skarb niezadłużony, sukcesy będzie

można sobie przypisać. Minusy pokonanym. Determinacja olbrzymia.

I udało się!!!!! Hurra!!. Wszystko nasze. Dumny i niechcący wejść w układy

z tą prostacką dążnością do dorwania się do pieniądza czy znaczenia

Gospodarz padł. Ledwie padł, ale padł. Mimo nieczystej gry chłopina

uznał demokratyczny, bądź, co bądź werdykt i siedział spokojnie, raczej " leżał".

Skulił ogon, zaciął wargi i uczył się życia od nowa. Trochę pokory nikomu

nie zaszkodzi, mnie także- myślał. Ale wygranym to nie wystarczyło.

Zaczęli go kopać, gryźć i kopać, dalej kłamać i podważać jego pracę,

bezczelnie przypisując sobie jej owoce. Nie kopie się leżącego, ale jednak.

Miał do wyboru, przyjmować razy lub zacząć się odgryzać. Nie mógł sobie

pozwolić na wdeptywanie go w ziemię, więc wybrał reakcję. Leżąc, mogł jedynie

kąsać po łydkach lub łechtać rozpraszająco [ czytaj ośmieszająco ].

Siłą rzeczy te znajdują się poniżej pasa. Nie jego winą była jednak pozycja

ani zmuszanie do obrony. Nie kopie się leżącego.

Skoro jednak, prawdy i honoru trzeba bronić, choć sytuacja nie ku temu.

Walka nierówna.

Kopiących dobrze znał i te razy go mniej bolały niż obojętność ,

ba, zgoda na kopanie przez tych , co prawdę znali. Ojoj , joj ,

utyskiwał Autorytet Moralny, kopcie, ale przynajmniej prawie i sprawiedliwie.

Wtorowali mu pomniejsi, zadowoleni jakimś łupem dla siebie,

bądź rodzinki. Przyjęli zasadę Autorytetu, który jojcył: " Mógłby się ugiąć,

nie mielibyśmy problemu". I wściekłość obrócono przeciw kopanemu.

Wszystko byłoby dobrze, tylko On nie chce na kolana. Kopany trochę życia znał,

historię też pamiętał i wiedział, że Upadku Ikara nikt nie zauważył,

Giordano Bruno umierał samotnie na Campo di Fiori, tłumy przechodziły obojętnie.

Taki los- myślał. Nie miał wyboru; kąsać po łydkach, sięgać ud , byle nie na kolanach.

Wiedział, że takie kąsanie bardziej boli, bo jest ustawiczne i do kości.

Kąsanie kundelków zawsze można ruchem nogi oddalić. To zaś się wczepia,

przylepia i jest uciążliwe. Stąd "ZwYCIĘZCY" zaczęli jazgotać, że nie umie przegrać,

że nie szanuje demokracji, Wtórował im Autorytet Moralny. Wielce oburzony,

że kopany jego też zahaczył. Do kopania dołożyli presję psychologiczną,

aby gościa na kolana ugiąć. Powtarzając wersy Pana Cogito:

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

, ten nie zginał karku,

mając świadomość, że leżąc nie ma szans na pokonanie dręczycieli.

Kopany ani na kolanach nie chciał , ani z przypadkowymi sojusznikami się nie łączył.

Pozostał sobą. Walczył o dobre imię samotnie z grupką wiernych i szlachetnych przyjacioł.

Możliwość odgryzienia się spowodowała, że ciosy mniej bolały i u niektorych refleksje

spowodować mogły.

Pozostawiły trwały ślad, który w sprzyjającej sytuacji może się przydać.

Jest ziarno. Kiedy zakiełkuje?.

Bo , że zakiełkuje , to oczywiste. Gryzieni i łechtani, bo i taka metodę

broniący się zastosował, wpadli w panikę. Na szczęście dla nich szamotanina

leżącego nie byla widoczna dla wielu, stąd szlachetni ludzie nie mogli

jego intencji, bo nie walczył o siebie, wesprzec. " Zwycięzcy" znów uzyskali swoje,

ale kopany nie na kolanach i przestraszył ich wielce i, co prawda niewielu,

ale oczy otworzył. Z pozycji leżącej powinno się całkowicie podnieść

i chodzić z podniesioną głową. Pozycja na kolanach jest połśrodkiem

i upodleniem, mimo doraźnych korzyści. Leżący tez może mieć podniesioną

głowę, kopany również. Z tego wynika , że z podniesioną głową można chodzić,

" leżąc". Zarówno słowa: " nie kopie się leżącego", jak i " chodzić z podniesioną głową"

to tylko zwroty o przenośnym znaczeniu.

Lepiej, leżąc  chodzić z podniesioną głową niż kopać leżącego i uważać się za wygranego.

Chwytem poniżej pasa jest kopanie leżącego, a nie kąsanie po łydkach przez kopanego, Drogie Autorytety Moralne.  I nigdy na kolana, bo to upodlanie człowieka sprzeczne z Dekalogiem.

Gorzej niż ktoś, chodząc kąsa jak kundelek , niz leżący kąsa. On się broni.

To od zwycięzców wymagac trzeba szlachetności, a nie od pokonanych. Maksymum kultury w dół, minimum arogancji w górę. Do tego trzeba jednak odwagi. Lepiej dołączyć do kopiących leżącego.

To takie wygodne i często przyjemne, bo i nie za darmo. Wrogiem jest skopany.

Morał; Z upadku wstaje się bez przystanku; "Na kolanach". Albo się podnosi, albo leży.

Nie ma innego honorowego wyjścia.

W okresie Świąt wielkiej Nocy warto to przypomnieć.

Warto też przypomnieć słowa piosenki Farben Lehre:

Kopnij mnie - niech pękną tętnice
Kopnij mnie - nie mam siły, żeby krzyczeć
Kopnij mnie - zrób z ciała mokrą plamę
Kopnij mnie - twardymi butami ...

ŁATWO KOPAĆ LEŻĄCEGO - KOPAĆ ŁATWO
ŁATWO DOBIĆ SŁABEGO - DOBIĆ ŁATWO
ŁATWO KOPAĆ LEŻĄCEGO - KOPAĆ ŁATWO
ŁATWO DOBIĆ SŁABEGO - DOBIĆ ŁATWO

Kopnij mnie - niech krew z siebie wypluję
Kopnij mnie - no pokaż, że to umiesz
Kopnij mnie - w głowę, w plecy, w szyję
Kopnij mnie - chcesz zabić, lecz ja żyję ...

ŁATWO KOPAĆ LEŻĄCEGO - KOPAĆ ŁATWO ...

Na co jeszcze czekasz - no kopnij mnie wreszcie
ja nie będę uciekał, nie będę niegrzeczny
kopnij mnie - bo tak jest najprościej
kopnij mnie - w imię ludzkości ...

ŁATWO KOPAĆ LEŻĄCEGO - KOPAĆ ŁATWO..

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (29) | dodaj komentarz

Nasze rodzime Sokratesy.

sobota, 23 kwietnia 2011 9:15

Zdrowych, Pogodnych Świąt Wielkiej Nocy,

dla wszystkich, ktorzy czasem

z przyzwyczajenia zbłądzą na bloga.

Ku refleksji podaję rozważania o państwie Władka Trebuni- Tutki

piyrsego na świecie Platona, czyli naszego podhalańskiego Platona.

" Trzy rzecy sóm u małego małe, a u duzego duze: umiarkowanie,

śmiałośc i mądrość. Umiarkowanie musi być dlo tyk, co majóm,

co majom ziym abo jakie takie rzemiosło, co w nim harujom ku

pozytkowi całej reśty. No bo jakby nie było umiarkowanio, to by to,

co zarobióm, sami przejedli i przepiyli. Śmiałość musi być dlo totyk,

co straż trzymiom i warujom, coby się złodziej albo zbój

do dobytku ludzkiego nie dobroł. no bo na świecie zbójów pełno,

co się wse łakomiom na cudze. A mądrośc musi być dlo totyk,

co na samym wierchu stojóm i bacynie na całośc majóm. 

Ci w państwie prym wiedóm. reśta ma sluchac i swoje robić.

I tak jest po prowdzie, ze państwo to jest duze umiarkowanie,

duzo śmiałość i duzo mądrość. A w pojedyncym cłeku syćko małe....

 

Sóm juz tacy, co od małego majóm chętkę do roboty.  Takiego

do tartaku abo do stolorza trza dać , abo na roli ostawić. Sóm inksi,

co ik ino bitka ciesy. Taki, ka sie ino rusy, juz po kufie daje

abo i dostaje. Tego trza do skoły posłać, coby go naycyli siablóm

rusać i góralskiego tóńcyć. A w śkole trza mu ino po góralsku grać ,

bo góralsko nuta jest twardo i óna twardych ludzi tworzy -

do bitki sposobnych. I nie bees takim na fujarce piskoł,

bo od fujarki chłop mięknie.

I sóm tacy . co mądrość miłujom ponad sytko.

Ci niech se ino z miejsca na miejsce chodzóm,

ku słónku pozierajom i niebo z ziymióm porównujom.

Niek ozwozajóm, jako jest, a jako mo być.

I tym trza władze dać, coby rządziyli.

Bo i cłekiym rozum,

a nie inkso siyła mo rządzić".

Amen


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Między dawnymi a nowymi laty..

niedziela, 17 kwietnia 2011 23:26

Boże, Smoleńsk zasłania Katyń. Kiedy ten chocholi taniec wokół katastrofy się zakończy?

Miast żałoby harce po Krakowskim Przedmieściu. Tak niektórzy pamięć o zmarłych zachowują.

To , co robi PiS i Kaczyński przerosło nawet moje oczekiwania. Moje, bo nie spodziewałem się po tych ludziach niczego dobrego. Awantury o tablicę i wygłupy w Brukseli dopełniają obrazu polskiej głupoty.

Boże , dzięki Ci, że w 2005 roku powiedziałem stop PiS-owi, bo dziś każdy przyzwoity człowiek powinien się za tę partię i Kaczyńskiego wstydzić.

Dziękuję Ci także za to , że uwolniłeś mnie od Rozdartych, Postrzelonych, Wyjątkowych etc. , którzy, nolens volens, absorbowali mnie swoim mizernym jestestwem.

Mickiewicz uciekł od polskich swarów na plac Vendome i stworzył " Pana Tadeusza".

I ja, biedny rab Boży, podążyłem jego śladem.

Obiecałem wzmiankę o Paryżu. Nie wiem, o czym wspomnieć jeszcze.

Potężną kolumnę na środku placu Vendome wieńczy Napoleon na rumaku.

Wielokrotnie z tej kolumny spadał i też wielokrotnie był na nią podnoszony w zależności od zawirowań politycznych. Raz podjechano z furą gnoju, aby mu się miękko lądowało. Aktualnie stoi. Czy na zawsze?. Ze sławą jest różnie i jeszcze po śmierci nie dadzą spokoju. Dla jednych wielki, dla drugich - za mały.

Niedaleko na Placu Zgody tablica w płycie informująca, że w tym miejscu zgilotynowano Ludwika XVI i jego małżonkę. Jakże inna od tablic z krakowskiego Rynku. Na Placu Zgody za rewolucji stała gilotyna i lud miał igrzyska. Wersal ze swoimi wspaniałościami i przepychem, a później więzienie i gilotyna. Sic transit gloria mundi. Zbudowany przez Ludwika XIV, Króla Słońce, Wersal swym bogactwem poraża i dziś. Dla lepszego zrozumienia atmosfery tego miejsca polecam pozycję: Benedetta Craveri " Kochanki i królowe. Władza kobiet." Stojąc przy łożu Ludwika XV , myślałem o biednej Marii Leszczyńskiej [ królowej ] i o wielu kochankach jej męża z madame Pompadour na czele. Kochanki mieszkały na piętrze wyżej tuż nad apartamentem króla. Pózniej musiały odejść z pałacu. Na tym dworze wszystko było zorganizowane. Jedynie jedna z nich po podpisaniu kontraktu, że już fizycznie z krolem nic, została na dworze i zamieszkała piętro niżej, stając się osobą mającą największy wpływ na byłego kochanka, czyli króla, ba uchodziła za wzór cnoty. Była nią wszechwładna markiza de Pompadour. Architektura Wersalu była bowiem podporządkowana zasadzie, kto uczuciowo bliski, fizycznie jak najbliżej, najbliżej króla, oczywiście.

Idąc śladem Ludwika XVI , raczej jego małżonki Marii Antoniny, trafiamy do więzienia Conciergerie, gdzie ją przez parę miesięcy przed zgilotynowaniem trzymano. Conciergerie połączone jest obecnie z Pałacem Sprawiedliwości, w którym szaleli jakobini za rewolucji [aktualnie ministerstwo sprawiedliwości i podobne ]. Na jednym z budynków najstarszy zegar publiczny w Paryżu  zamontowany na polecenie Henryka de Valois [ Henryka Walezego] z herbami Francji, Polski i Litwy. Proces Marii Antoniny był farsą i ironią losu jest fakt, iż jednym z sędziow rewolucji, który ją skazał był Danton, którego jakobini trzymali w tej samej celi, co królową przed jego z kolei zgilotynowaniem. Okrutny terror i chichot historii zarazem. Przybliżył to Andrzej Wajda w filmie " Danton" z Gerardem Depardieu w roli tytułowej i Wojciechem Pszoniakiem w roli Robespierre'a.

Obok tego strasznego miejsca w XII w. kwitła miłość Abelarda i Heloizy, nieco dalej Notre- Dame, w której dokonano koronacji Napoleona na cesarza Francuzów. Wszystko na Ile de la Cite.

Najstarszy kościół w Paryżu; Saint - Germain- des - Pres z sercem naszego króla Jana Kazimierza , który po abdykacji był jego prałatem i ...tablica przykręcona przez lwowian z Wrocławia niedawno w podzięce za to, co ten król dla Lwowa zrobił. Ciekawe, czy treść uzgodniono z obecnym administratorem?

Na Pere Lachaise zatrzymał się czas. Zatrzymał się także mój zalany zegarek. Balzaca i Hańskiej nie zdążyłem odwiedzić, ale wyrównuję to sobie lekturą : Stefan Zweig " Balzac. Biografia" wydaną ostatnio w cyklu PWN-u Wielkie Biografie. Polecam. Ponadto pobyt przy grobie Chopina wystarcza. Grobowiec wspominanych Abelarda i Heloizy od wieków tworzy atmosferę Paryża jako miasta przyjaznego miłości.

 Dodatkowo wzmacniają to poczucie groby: Edith Piaff, Jima Morrisona, Georgesa Bizeta czy Oscara Wilde.

Hańska przypomina siostrę Karolinę Sobańską uważaną za jednego z większych szpicli carskich i ogólnie pogardzaną. Była żoną carskiego ministra policji i podle donosiła. Rozpracowywała emigrację m. in.  w Bawarii. Mickiewicz poznał ją w Rosji i prawdopodobnie była jego kochanką. Z nią i jej mężem zwiedzal Krym. Listy od niej spalił syn poety Władysław. Ale to ona załatwiła mu wyjazd z Rosji. Miała takie możliwości. A kimże byłby Mickiewicz trzymany pod strażą w Imperium cara? Ta agentka cara nieźle się Polakom niechcący przysłużyła. Zarówno Karolina, jak i Ewelina [primo voto Hańska secundo de Balzac ] pochodziły z magnackiego rodu Rzewuskich i obydwie zmarły w Paryżu. Mickiewiczem interesowano się także potem. Mistyk Towiański, przyjaciel poety i jego żony był prawdopodobnie carskim agentem.

To przez niego Mickiewicza wyrzucono z College de France w 1844 roku, gdzie wykładał literatury słowiańskie.

Mickiewicz z Towiańskim zerwał. Na szczęście. Nasi spece z IPN-u mieliby w czym grzebać. Może za Mickiewicza się kiedyś wezmą, jak im zapotrzebowań współczesnych braknie?

Bezskutecznie szukałem sztachet Tuileries, na których Napoleon chciał powiesić Talleyranda, nazywając go " małym gównem w jedwabnej pończoszce". Paryż zwał go kulawym diabłem [ Talleyranda ]. Słowa Napoleona doskonale charakteryzują tego piekielnie inteligentnego i cynicznego ministra spraw zagranicznych, który służył wszystkim; Burbonom, Rewolucji, Cesarstwu i...Burbonom. Mistrz koniunkturalizmu i dyplomacji. Tuileries piękna rezydencja królów w Paryżu w dzielnicy o tej nazwie od Wielkiej Rewolucji była siedzibą Komitetu Ocalenia Publicznego, kilkakrotnie szturmowana i zdobywana przez lud paryski osadzający na czele różnych Robespierrów, później Napoleona, w czasie restauracji Burbonów oraz  Napoleonem III do 1871 roku, kiedy została spalona przez Prusaków. Nie odbudowano jej do dziś. Zamykała Champs - Elysees od strony Luwru. Tuż przed nią był słynny Plac Rewolucji, dziś de la Concorde. Obecnie planuje się odbudować tę historyczną siedzibę ostatnich monarchów i połączyć z Muzeum Luwr, któremu brakuje już pomieszczeń na eksponaty. Ogrody Tuileries z tarasem Napoleona wybudowanym dla dzieci zachwycają do  dziś.

Malarze przenieśli się z Montmartru na Montparnasse [ pisałem o tym ; Picasso ]. Po wybudowaniu Tour Montparnasse i powstaniu dzielnicy biznesu przenoszą się do  pożydowskiej Marais. Nowoczesna dzielnica biznesu powstała jednak w La Defense. Swoboda architektoniczna pozwala budować nowoczesne biurowce najbardziej znanych firm; AREVA, EdF itp. Powstał też nowy, nowoczesny Łuk Triumfalny.

Symptomem, że Paryż się rozwija jest też budowa kompleksów Uniwersytetu Pierre'a i Marie Curie [ UPMC] w Dzielnicy Łacińskiej. Marie, pierwsza kobieta członek Akademii Francuskiej, pochowana w Panteonie, to Skłodowska.

Na starym Łuku nazwiska ; Kniaziewicz, Dąbrowski, Poniatowski. Z Poniatowskim jakoś dziwnie się spotykam [ z Józefem, bo potomkowie innych Poniatowskich we Francji żyją i dobrze się czują }. Spotkałem się z miniaturką jego pomnika w Homlu w pałacu Paskiewiczów, bawiąc na Białej Rusi w 2009 roku. Po zdławieniu powstania w 1830- 31 Paskiewicz przewiózł pomnik Księcia do Homla. Wrócił po pokoju ryskim w latach dwudziestych XX w. Wrócił, aby obserwowac hucpę na Krakowskim Przedmieściu.

Hucpę chcącą go zastąpić kimś innym. Książę wytrzymał zsyłkę do Rosji, wytrzyma i obecne hucpy i zawieruchy.Jest w Paryżu na poczesnym miejscu, pamiętają o nim w Homlu, a może nie mieć miejsca w Warszawie?.

Wiele by pisać o Paryżu.

Amen

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Spisienie.

wtorek, 05 kwietnia 2011 22:43

Wydawało się, że wpuszczenie Pana Leppera na salony [ wicepremier u Kaczyńskiego ] to szczyt populizmu i staczania się demokracji. Jednak awantury wobec katastrofy smoleńskiej, podział społeczenstwa z tym związany, boje o krzyż, granie przez PiS na najniższych populistycznych instynktach ludzkich, Leppera pobiły. Uważam, że   termin wymyślony przez Wojciecha Mazowieckiego -" spisienie"  odpowiednio definiuje  to zjawisko. Powszechne spisienie, w naszych Pisolandach szczególne.

Z PiS-em uzewnętrzniły się najgorsze ludzkie instynkty. Przyznam, że nie mogę zrozumieć ludzi , ktorych dotąd doskonale rozumiałem i którzy [ może nie wszczyscy ] obdzielali mnie swoim zaufaniem.

Spisienie to zaraza. Objawem tej zarazy jest szczególny populizm i intelektualna tandeta.

Jacek Żakowski kontynuuje dalej:

" Dewastowanie proporcji. Mieszanie arcyważnego z nieważnym. Zmienianie tematu z merytorycznego na emocjonalny. Ustanawianie kryteriów , których w innych sprawach się nie stosowało.Przyjmowanie pozycji ofiary połączone z sugestią , że urojona krzywda  dotyka nie tylko cierpiącej za miliony "ofiary", ale każdego i wszystkich".

"Spisienie idzie jak tsunami. kiedy ktoś sobie publicznie pozwolił na nieuprzejmą albo żartobliwą uwagę pod adresem prezydenta Lecha kaczyńskiego, natychmiast podnosił się chór PiS-owskich zawodzeń, że naruszono majestat, obyczaje, kodeks karny, nawet konstytucję. Chór nie miał podobnych refleksji, gdy palono kukłę prezydenta Wałęsy, gdy Kwaśniewskiego nazywano "porno- prezydentem", gdy prezydenta Komorowskiego dotykały obrażliwe słowa. Bo spisienie sprawia, że reguły obowiązują tylko wtedy, gdy są doraźnie użyteczne dla tego, kto je głosi"

Tyle Żakowski.

Spisienie. Słowa Żakowskiego doskonale nazwały to, z czym się nie mogę pogodzić w życiu publicznym.

To spisienie jest porażające. Ze zdziwieniem obserwuję, jak ulega mu coraz więcej ludzi.

Nie mylić z poparciem dla partii PiS. Pan Jarosław przerósł już dawno Leppera w populizmie i w dodatku obraża kolejne grupy społeczne [  Ślązacy ], operuje językiem bliskim  seksaferom Samoobrony [ duże i miękkie podbrzusze ministra Sikorskiego ].

PiS zapewne na tym straci i wybory przegra, ale spisienie pozostanie.

Spisienie jest najgorszym procesem społecznym, jaki Polskę w ostatnim dwudziestoleciu spotkał.

To nasze lusterko, odkryło wszystko, co w nas małe.

Piszę to z ogromną troską o nas wszystkich. Czy do takiego narodu odwołuje się Kaczyński?

Wierzyłem i nadal wierzę, że jesteśmy inni, że to spisienie to czerep rubaszny, co zakrywa duszę anielską naszego ludu, uaktywniając jego najgorsze, da Bóg, nieliczne jednostki i wady.

Odpisienia nam wszystkim życzę.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

W swoim żywiole na ....." paryskim bruku".

piątek, 01 kwietnia 2011 9:58

Paryż wczesną wiosną. Miałem możliwośc spędzić parę dni w Paryżu

i to w samym centrum tego miasta. Wszystko się już zieleni, nawet kasztany na Pigalle.

Spacerując po Pigalle, oglądałem się za....kasztanami. Tylko głos żony przypomniał mi,

że stawka większa niż życie. Ten "świński zaułek" [ Pig Alley} musowo powinien

się znaleźć w programie każdej wycieczki po tym pięknym mieście.

Dalej Montmartre z placem du Tertre i bazyliką Sacre- Coeur. Atmosfera malarskiego Paryża.

I swiadomość , że niedaleko na cmentarzu [ zaniedbanym ]  szczątki Słowackiego,

mimo przeniesienia na Wawel. To tu zaczynał Picasso, zanim przeniósł się na bardziej literacki Montparnasse. Uroczą kolacyjką przy placu du Tertre pożegnałem Montmartre. W nocy śnili mi się Toulouse- Lautrec na przemian  z Salvadorem Dali.

Było o czym " dumać na paryskim bruku". Wąskie uliczki Dzielnicy Łacińskiej , Sorbonne, College de France [ wykłady Mickiewicza ] przypominały i Ronsarda, i Villona, i naszego Kochanowskiego.

Notre- Dame na Ile de la Cite - koronację Napoleona oraz słowa Henryka Nawarskiego:

" Paryż wart jest mszy". Dalej wyspa Świętego Ludwika i Biblioteka Polska w lokalu, w którym spotykali się emigranci  po powstaniu listopadowym z Mickiewiczem na czele. Nieco dalej Hotel Lambert , cacko z XVII wieku aktualnie w rękach rodziny Rothschildów[ odrestaurowywany ].  Obecnie na tej wyspie mieszkają krezusi podobnie jak w XIX wieku.Tam Czartoryski stworzył skrawek niepodległej Polski. Plac Vendome:

tu Mickiewicz napisał " Pana Tadeusza " i tu zmarł Fryderyk Chopin. Tu w najdroższym [ obecnie też }

Hotel Ritz mieszkał Hemingway, autor słów, że kto mieszka w tym miejscu to wie, co to jest niebo.

Okolice placu stały się siedzibą najbogatszych firm , szczególnie z branży jubilerskiej [ to tu arabski kochanek Lady Diany kupił jej pierścionek zaręczynowy tuż przed wypadkiem pod Paryżem ].

Plac Vendome leży w sercu Paryża. Stąd parę metrów do muzeum w Luwrze, placu Zgody, Comedie Francaise [ gdzie grał Moliere i obecnie nasz Andrzej Seweryn ], Tuilerie etc.

Spacer po Champs- Elysees, po Ogrodzie Luksemburskim [ Hemingway spędzał tam każde popołudnie, bywał Sartre z Simone Beauvoir].

Spojrzenie na panoramę Paryża z Łuku Triumfalnego przy Rondzie de Gaulle'a, złożenie kwiatów na grobie Chopina na Pere Lachaise to moje pożegnanie z tym miastem.

Nie sposób tu wymienic wszystkich odwiedzonych miejsc ani osobistych skojarzeń z nimi związanych.

Wspomnę jeszcze o jednym; dębowa trumna Napoleona w L'glise du Dome- sanktuarium cesarza tak bliskiego Polakom. Wersal też chyba wypadałoby wymienić. Do tematu wrocę.

Siarczysty deszcz nie pozwolił mi stanąc przy grobie Balzaca i jego żony Eweliny Hańskiej, uciekłem z cmentarza Pere Lachaise.

PS A w kraju znany poseł rozpocząl batalię o reelekcję, jeżdżąc po zebraniach wiejskich. Ludzie , przebudżcie się i nie zaśmiecajcie Sejmu Najjaśniejszej Rzeczpospoliej.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 074 974