Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 926 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

komentowanie na bieżąco wydarzeń w gminie, powiecie ,kraju zakraszane humorem z wykorzystaniem wiedzy nabytej, poprzez ośmieszanie wywoływanie zachowań pozytywnych, ksztaltowanie postaw obywatelskich,...

więcej...

komentowanie na bieżąco wydarzeń w gminie, powiecie ,kraju zakraszane humorem z wykorzystaniem wiedzy nabytej, poprzez ośmieszanie wywoływanie zachowań pozytywnych, ksztaltowanie postaw obywatelskich, prowokowanie dyskusji, próba angażowania do brania czynnego udzialu w życiu publicznym, walka z inercją, apatią, zniechęceniem, wskazywanie patologii, układzików lokalnych, nagannych postaw ludzi, krytyka mechanizmów, przywar, wad ,a nie osób .

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1157257

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Pieszczenie wychowani i nie tylko.

czwartek, 28 marca 2013 12:02

Przeżyjmy marzec - pisałem. I co się dzieje? Ludziska chorują na potęgę. Umierają też. Odeszli i poeta Marek Skwarnicki, przyjaciel Jana Pawła II, którego wiersz " Ogród" omawiam z dzieciskami w klasie VI, a którego tak obsmarował Roman Graczyk w swej książce " SB wobec Tygodnika Powszechnego", i Krzysztof Kozłowski, zastępca redaktora naczelnego Tygodnika Powszechnego Jerzego Turowicza przez wiele lat i pierwszy niekomunistyczny minister spraw wewnętrznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Wymieniam tych ze środowisk mnie szczególnie bliskich, środowisk, które wyznaczały mój pogląd na świat i ludzi.

ŚP Krzysztof Kozłowski mówił:

" W moim życiu nie wydarzyło mi się nic wspanialszego niż bycie zastępcą Jerzego Turowicza".

oraz : " Polityka nie powinna być treścią życia. Trzeba umieć z niej odejść . I mieć gdzie."

Nie wszyscy jednak umierają. Niektórzy tryskają niebywałą energią i humorem. W poniedziałek z narażeniem życia [ przeziębienie} wziąłem udział w spotkaniu z redaktorem Leszkiem Mazanem i red. Mieczysławem Czumą. Panowie bawili nas ze dwie godziny. Gawędziarze nieprzeciętni, erudyci też. Od lat starają się udowodnić wyższość Krakowa nad resztą świata. Krakauerologia ich a także szwejkologia Mazana kładzie z nóg. Kto nie zachwycał się " Przekrojem", kiedy redagował go Czuma i kto nie czytał szwejko podobnych wywodów Mazana na temat naszych braci Czechów?

Humor ów jednak nie okazał się skutecznym lekarstwem na moje przeziębienie. Dziś musiałem wziąć antybiotyk.Siedzę, czytam " Kraków dla początkujących" Mazana, przypominając sobie anegdotki związane z Krakowem, w którym przyszło mi pomieszkiwać aże przez piętnaście lat. Odtwarzam w pamięci " Przekrój" lekturę, którego rozpoczynałem od wierszyków Kerna i savoir- vivre'-u Jana Kamyczka  {Janina Ipohorska }. " Przekrój" już nigdy do dawnej świetności nie wróci i w dodatku zabrano nam go do Warszawy, jak zresztą wszystko, co najlepsze. W tych niedobrych latach dla " Przekroju" [ komercjalizacja w III RP ] redaktorem chwilowo był mój kolega z polonistyki UJ, poeta Maciej Prus[ 200- 2001].

Ostrzegałem przed marcowymi przewiewami. Przytoczę tedy anegdotkę o Bramie Floriańskiej i cudownym jej ocaleniu. Otóż  w roku 1816 Senat Wolnego Miasta Krakowa postanowił wyburzyć mury miejskie, aby dostęp świeżego powietrza miastu zaserwować. Wzięto się za to z ochotą, plantowano i burzono wszystko. Barbakan, Brama Floriańska i kilka innych baszt ocalało dzięki rajcy Radwańskiemu, który argumentował, że wiatry północny, północno- wschodni i północno- zachodni mogłyby zrobić spusztoszenie na Kleparzu i Rynku w przypadku wyburzenia wspomnianych fragmentów murów. " Pieszczenie wychowane kobiety i dzieci  zapadałyby na częste fluksje, reumatyzmy, a może paraliże".

Owa wizja przeziębień z dodatkiem moralizatorstwa , iż owe wiatry i zawieje wietrzne będą zarzucać na głowy kiecki mieszczkom wchodzącym do Kościoła Mariackiego, przekonały rajców i obiekty owe przetrwały do naszych czasów.

O przeziębieniach pamiętajmy w Śmigus Dyngus i ci pieszczenie i ci niepieszczenie wychowani.

Resztę anegdot doczytajcie sobie sami. Choćby w Święta.

Z okazji tychże wszystkim CZYTELNIKOM życzę:

 

POGODNYCH, RODZINNYCH, CIEPŁYCH, ZDROWYCH, RADOSNYCH ŚWIĄT i... WIOSNY!!!!

 


Podziel się
oceń
56
220

komentarze (23) | dodaj komentarz

Jaskółka czyniąca wiosnę?

sobota, 23 marca 2013 8:49

Nawrót zimy. Wielki Tydzień przed nami. Czas do Zadumy doskonały. Zachęcałem do lektury artykułów dominikanina Ojca ludwika Wiśniewskiego w "Tygodniku Powszechnym". Obiecałem, że wrócę do tematu. Wydaje się, że nadeszła na to właściwa pora.

W "Tygodniku Powszechnym" z 3 marca 2013 roku znajdujemy obszerny wywód O. Wiśniewskiego pt. " Gdzie my jesteśmy?" w temacie "Kto niszczy polski Kościół". Na okładce ten napis na tle Ojca Dyrektora Rydzyka. Znamienne. Nie sposób zrelacjonować tu całej głębi artykułu. Przytoczę tylko kilka wyróżnionych w czasopiśmie myśli.

Pisze O. Ludwik:

" Sprzeciwiam się wtapianiu Eucharystii, krzyża, religii w akcje ścisle polityczne. Sprzeciwiam się manipulowaniu żarliwą religijnością... O. Rydzyk często rozmija się z prawdą, posługuje sie półprawdami, a nawet rzuca oszczerstwa i lży. O zmarłych byłym prezydencie i jego małżonce mowił jako o" oszuście" i " czarownicy", za co nigdy nie przeprosił... marsze w obronie TV Trwam są nazywane przez niektórych biskupów " lekcjami patriotyzmu" i " lekcjami miłości Ojczyzny". W istocie są to lekcje uczące, jak niszczyć Ojczyznę i Kościól... śpiew " Ojczyznę wolną racz nam wrócić , Panie" to jakaś aberracja, przekreślająca ofiarne wysiłki wielu Polakow [ także Jana Pawła II ] dla odzyskania niepodległości...Fundacja Lux Veritas oświadczyła, że dysponuje majątkiem wartości 90 milionów, z czego 68 milionów to pożyczka od warszawskiej Prowincji Redemptorystów. Daję głowę, że takich pieniędzy nie ma żaden zakon w Polsce".

O. Wiśniewski stwierdza równocześnie, że jest stałym słuchaczem Radia Maryja i dostrzega jego wkład w życie religijne. " Równocześnie w tym radiu ukrywa się jakiś niebezpieczny robak, który wyprowadza słuchaczy na manowce".

W tym samym Tygodniku z dnia 10 marca O. Wiśniewski stawia konkretne pytania kilku hierarchom znanym z wypowiedzi politycznych oraz nie reagującym na działania O. Rydzyka mimo kompetencji ku temu. Pytania są bardzo konkretne i kierowane bezpośrednio. Czy doczekają się odpowiedzi?

O. Wiśniewski pyta:

ks. abp. Wacława Depo, biskupa Kazimierza Ryczana, ks. biskupa Ignacego Deca, ks. bp. Adama Lepę, ks.bp. Antoniego Dydycza, ks. bp. Wiesława Meringa, acybiskupa Józefa Michalika, ks. bp. Andrzeja Suskiego.

O. Ludwik dodaje: " W tradycji chrześcijańskiej jest miejsce na stawianie pytań biskupom, a od kiedy św. Paweł sprzeciwił się św. Piotrowi - także na sprzeciw. Moje pytania sa jednak tylko pytaniami, nie sprzeciwem lub krytyką. Pytam, bo słowa wypowiadane przez biskupów publicznie maja szczególną wagę."

O. Ludwik to bardzo znany duszpasterz zaangażowany w działalność opozycyjną na Wybrzeżu, obecnie pracuje z młodzieżą w Lublinie , ucząc odpowiedzialności za Ojczyznę i świat.

Przyświecają mu trzy cechy zakonu dominikanów:

1.Veritas, czyli prawda. Nie tylko głosić prawdę, ale też jej służyć.

2.Działać na pograniczu wiary i niewiary.

3. Odwaga... Nie lakiernictwo, nie chowanie się za plecami, ale odwaga.

Indagowani przez O. Ludwika hierarchowie milczą, niektórzy krytykuja. W obronie stanął Prymas Senior abp  Henryk Muszyński.

Oddajmy mu głos:

"Już po raz drugi zabieram głos w obronie o. Ludwika Wiśniewskiego. Dwa lata temu po nagłośnionym przez media jego liście do nuncjusza zgodziłem sie na wywiad w " Gazecie Wyborczej". Na tyle dobrze znam ojca Ludwika, że nie mam cienia wątpliwości co do jego uczciwości. Spotykałem sie z nim na zjeździe ' Solidarności" w Gdańsku...z całą odpowiedzialnością mówię, że jego wypowiedzi są wyrazem odpowiedzialności za Kościół".

Mnie bliskie są słowa abp. Muszyńskiego i cieszę sie, że mamy takich biskupów  w cieniu tych zapytanych, bardziej hałaśliwych i głośnych, choć wydaje się mniej ewangelicznych.

Prymas Senior mowi:

" W moim przekonaniu odpowiedzialność za publicznie wypowiedziane słowo jest ogromna. Więc mocno mnie dotyka, gdy demokratycznie wybrane władze bez żadnego uzasadnienia obrzuca sie inwektywami w mediach o. Tadeusza Rydzyka. Pytam, czy tych ludzi nie obowiązuje ósme przykazanie? Przecież obowiązuje w pierwszym rzędzie elementarna przyzwoitość, a ta polega na tym, ze mogę kogoś nie lubić, mogę sie z kimś nie zgadzać, ale demokratycznie wybrany urząd prezydenta czy premiera wymaga poszanowania. Chrześcijanina dodatkowo obowiązuje przykazanie: " Nie mów fałszywego świadectwa". Jeszcze gorzej się dzieje, gdy takie fałszywe świadectwo pojawia się w kontekście liturgii. Wówczas chodzi o instrumentalne wykorzystanie Kościoła... poza tym traktowanie polityki jako środka wsparcia dla posłannictwa Kościoła jest tragiczną pomyłką, bo to nie służy ani Kościołowi, ani ludziom, którzy tego wsparcia udzielają. Misja Kościoła polega na czymś zupełnie innym. Mam swoje zdanie jako człowiek, jako Polak, ale nie mogę jako ksiądz z tym iść na ambonę. Na ambonie jestem po to, aby głosić ludziom Ewangelię i dawać nadzieję, podsuwać pogłębiona motywacje, żeby w świat pełen walki wnosić pokój Chrystusowy, a nie potęgować niepokój...często odnoszę wrażenie, że w te działania pozwalamy mieszać się politykom. Politycy wspierają się argumentami religijnymi do celów instrumentalnych, a hierarchowie zupełnie niepotrzebnie wiążą kościół z jedną partią. Kościół nie jest partią...artykuł ojca ludwika prawdopodobnie przypadkowo- chociaż w moim przekonaniu nie ma przypadków, bo wierzę w Opatrzność Bożą- ukazał sie prawie równocześnie z abdykacją papieza Benedykta. Papież odchodzac, powiedział zdanie, które każdemu powinno dać wiele do myślenia: ODWAGA JEST KSZTAŁTEM MIŁOŚCI."

Cisi, pokorni, ewangeliczni hierarchowie rzadko, ale przebijają sie do szerszej publiczności, ale chwała Bogu, że są. Dzięki takim hierarchom jak abp Muszyński i Ojcom jak o. Ludwik chce się w tym Kościele być.

Szkoda, że " Tygodnika Powszechnego" w Pcimiu nie kupisz, a propaganda głoszona przez media o.Rydzyka nas zalewa. W komentarzach ktoś juz napisał, że TP to V kolumna krakowskiej Kurii. Zapewne bloog tak określanym będzie. Mam tę świadomość. Może jednak ktoś się nawet krytycznie zamyśli?.

Podobnie w 2007 roku pod prąd, ryzykując utratę popularności pisowskiej społeczności, która mnie na co dzień otacza, zaangazowałem się przeciw. Z konieczności poparłem PO, będąc przeciw obłudzie i zakłamaniu PiS-u. Rządy PO oceniam obiektywnie z dużą dozą krytyki, ale decyzje; z 2007 roku, jak i z 2010 i poparcie Komorowskiego uważam za słuszne.

Zapewne teraz wielu będzie kontestować moją katolickość. A kontestujcie sobie. Byle Wam to na dobre wyszło.

Jako człowiek po przejściach mogę sobie na to pozwolić. Obecna postawa zaś jest konsekwencją ideałów, które mi zawsze w działalności publicznej przyświecały, mimo wielu wad, od których nie jestem wolny. Wszak wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

Z prądem płyną  śmiecie.


Podziel się
oceń
26
220

komentarze (6) | dodaj komentarz

Spowiednik władców czy sługa ubogich?

niedziela, 17 marca 2013 13:25

W komentarzach ktoś się podnieca, że na Górzanach widział koparkę i kanalizację zaczęli robić. Kanalizację Górzan rozpoczęto w 2005 roku. Dobrze, że obecnemu sekretarzowi udało się  uratować umorzenie pożyczki preferencyjnej i pozyskać niedużą, bo niedużą , ale na dokończenie zadania wystarczy dotację.

Zadania nr III nie udało mi się dokończyć, stąd się cieszę. Utopiłem tam prawie 5 i pół miliona złotych z różnych źródeł. Pożyczka na 5% z WFOŚ z 35 % umorzeniem, dotacje z Ekofunduszu i inne.

Szkoda, że tak późno i że zadania nr IV i V nie drgnęły. Dziwię się Panu Ambrożemu, że przegapiono nie tylko Górzany, ale także Kąt i Madoń i wzorem Tokarni nie pozyskano milionów na realizację tych zadań. Co się odwlecze, nie uciecze i problem został.

Te świecidełka za drogi kredyt oraz liche pieniądze na fontannę pozyskane nie zastąpią milionów na kanalizację pozyskanych przez sąsiednie gminy.

Ale to rzeczy przyziemne.

Mamy Papieża. Po raz pierwszy w historii Papieżem został jezuita. Chichot historii.  Kasacji zakonu Jezuitów dokonał papież Klemens XIV w 1773 roku. I to imię Franciszek nawiązujące do Św. Franciszka i odmiennego zupełnie zakonu Franciszkanów. Ignacy Loyola był żołnierzem niechętnym zajmowaniu stanowisk biskupich i innych w Kościele przez jezuitów. Święty Franciszek zwany Biedaczyną służył ubogim i...zwierzętom. W 1534 roku na szczycie paryskiego Montmartre'u Ignacy Loyola przysięgał, że chce być tylko pokornym żołnierzem papiestwa, a teraz " pokorny żołnierz" staje na czele Kościoła. Cuda się dzieją  na naszych oczach. Jezuitów uważano za zakon tajemniczy, składający się z wybitnych intelektualistów, którzy chcą mieć zakulisowy wpływ na władzę. Mówiło się, że papież  wie  wszystko z wyjątkiem tego, co knują jezuici. Ten Papież może być w tym kontekście bardzo silny...bo będzie wiedział także to , co knują jezuici.  Jezuici zawsze chcieli trafiać do elit, mieć wpływ na władzę świecką, byli spowiednikami władców, to naukowcy, ludzie wykształceni. Co ma wspólnego Święty Franciszek z Ignacym Loyolą? Czas pokaże. W dziejach Polski jezuici też  mają  dwuznaczną  opinię. Któż z nas nie zna kazań sejmowach księdza Piotra  Skargi , spowiednika  króla Zygmunta III, jezuity,pierwszego  rektora Uniwersytetu w Wilnie, pochowanego w Krakowie w kościele ŚŚ Piotra i Pawła? Jego przemożna rola w rekatolizacji Polski po Reformacji jest różnie oceniana w kontekście zrażęnia sobie Prawosławia, co do dziś jest brzemienne w skutkach. Jezuitów oskarżano o to, że ich szkolnictwo doprowadziło do intelektualnego upadku Polski. Przejęli je po kasacji zakonu Ojcowie Pijarzy z Konarskim i jego Collegium Nobilum na czele.

Dziś na świecie jezuitów jest około 20 tysięcy, prowadzą 191 szkól, w tym słynny Uniwersytet Gregoriański oraz Instytut Wschodni w Rzymie. W Polsce  jest ich około 650. Prowadzą Ignatianum w Krakowie i Boboleum w Warszawie, licea, gimnazja, wydają kilkanaście pism. Zakon został bowiem przywrócony do życia przez papieża Piusa VII w 1814 roku. Powtórny pełny renesans Towarzystwa Jezusowego nastąpił dopiero po Soborze Watykańskim II.

Jezuitą był także Jakub Wujek autor pierwszego przekładu Pisma Świętego na język polski: cały oficjalny przekład Biblii ukazał się dopiero dwa lata po śmierci Jakuba Wujka, w roku 1599 z wieloma poprawkami Komisji badającej zgodność z Wulgatą przekładem łacińskim ogólnie obowiązującym. Mimo to do historii przekład przeszedł jako Biblia Wujka. Jakub Wujek pochodził z Wągrowca a pochowany jest w kościele Św. Barbary w Krakowie. O tym kościele, dawnej kaplicy na cmentarzu przy Kościele Mariackim już pisałem. W XV wieku tam głoszono kazania po polsku, bo zdominowana przez Niemców Rada Miejska nie pozwoliła  w Kościele Mariackim. Dopiero Zygmunt I Stary przeniósł kazania niemieckie do kościoła Św. Barbary, a wprowadził polskie  do Kościoła Mariackiego. W uroczystość Trzech Króli w styczniu tego roku wysłuchałem homilli jednego z Ojców jezuitów w tymże kościółku. Utkwiło mi w pamięci, bo przypomniał słowa Błażeja Pascala, który podzielil ludzi ze względu na stosunek do wiary na dwie kategorie; pozytywnych niepozytywnych.

Pierwszą stanowią ludzie, którzy poznali Boga, ale pokornie odkrywaja go dalej w każdej nowej sytuacji, osobie, wciąz szukają i doskonalą swą wiarę, mają wątpliwości i nie boją się ich oraz tych, którzy Boga nie poznali, ale nie negują i szukają.

Do drugiej zaliczył tych, co Boga poznali, wierzą i w pewności swej, nie szukają, nie odkrywają, nie dopuszczają watpliwości oraz tych, co jawnie negują Boga i walczą z nim. Ciekawe zestawienie.

Jak widać z historii, jezuici źle wyszli na mariażu z władcami, na próbach wpływania na władze świecką.

Spowiadani przez nich królowie solidarnie przekonali papieża do kasacji zakonu.

Odrodzony zakon poszedl w innym kierunku, czyli wyciągnął wnioski z błędów przeszłości. Takim jezuitą jest obecny papież Franciszek. Wyrazem tego jest  ten ukłon w kierunku Biedaczyny z Asyżu. W przeszłości franciszkanie i dominikanie z jezuitami żyli jak pies z kotem. O samym Franciszku media tyle głoszą, że ja zamilknę. Da Bóg, aby nam się udał. Wierzącym i niewierzącym.

PS Z jezuitami kojarzy mi się anegdotka wyczytana u Mackiewicza w jego " Kto mnie wolał, czego chciał?"

W jednym z kościołów krakowskich jest ponoć epitafium z napisem:

TU LEŻY CNA KATARZYNA Z CNYCH DZIEWOŃSKICH DOMU, KTÓRA NIE DAŁA NIKOMU, PRÓCZ OJCOM JEZUITOM WIOSKĘ I ZIEMI CIAŁO. I DOBRZE SIĘ STAŁO. Sprawdzałem Mackiewicza. Jakoś mi się nie udało. Spróbujcie. Swoją droga Ojcowie w kolegiach nie próżnowali.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
30
230

komentarze (9) | dodaj komentarz

Przeżyjmy marzec.

czwartek, 07 marca 2013 16:53

W marcu jak w garncu. Na świętego Kazimierza dzień z nocą się przymierza.

Święty Józef kiwnie brodą, pójdzie zima razem z wodą. Kto się w marcu urodzi,

temu nikt nie dogodzi. Na świętego Grzegorza idzie zima do morza.

Tyle lud z mądrością swą. Zejdźmy na ziemię.

Kardynałowie rozpoczynają konklawe. Kaczyński premierem Glińskim mami.

Kalisz zawieszony, Gowin zostaje. Wałęsa znów coś chlapnął. Jak to Wałęsa. Tym razem o gejach.

Komentarze z prawa i lewa. Jedni ganią, drudzy się wstydzą, trzeci niespodziewanie chwalą. Związki partnerskie temat numer jeden. Jakby nie było innych problemów. Bezrobocie wzrasta, podatki i opłaty idą w górę, coraz ciężej się zyje. Górnicy z kilofami wybierają się do Warszawy. Która grupa umie tak zadbać o swoje interesy [ emerytury ]?

Gdyby nauczyciele kilofy potrafili trzymać, byłbym już na wcześniejszej emeryturze. Młodzi, wykształceni ludzie nie mają pracy, a ja nie mogę odejść na emeryturę. To też zawdzięczam rządom PO, na które głosuję. Wydaje się, że prawo nie powinno działać wstecz. Wydaje się. Żebym nie narzekał, wydłużono mi czas pracy jak wszystkim Polakom. Na pełną emeryturę mogę odejść w wieku 65 lat. Póki co dokupiłem tonę węgla na marzec, choć po dwudziestym marca słońce działa i na starca. Siedzę i wspólną biedę klepię. Wspólną z narodem. Podobno bieda rodzi szlachetne odruchy. Ludzie, nie licząc na państwo, organizują się oddolnie, pomagając sobie wzajemnie. Widać to już w Grecji, widać w Hiszpanii. Jest światełko w tunelu. Możemy stać się lepsi, możemy stać się szlachetniejsi. Ale dość , bo mnie za rekolektanta weżmiecie.

I nie narzekam, i na PO znów zagłosuję. W obecnej sytuacji nie mam wyjścia. W zasadzie wszyscy głosujemy na mniejsze we własnym mniemaniu zło; jedni na PO, bo nie chcą PiS-u, drudzy na PiS, bo nie chcą PO.

Związki partnerskie mnie też nie męczą, bo na nie pogląd mam ugruntowany i na Komorowskiegom głosował, a on go doskonale reprezentuje.  Jestem konserwatystą, który uważa, że państwo powinno pomóc osobom żyjącym w takich związkach. Istnieje jednak granica, którą wyznaczają i Mazowiecki, i KOmorowski. Pomoc prawna niezależnie jak ją nazwiemy tak, śluby nie, adopcja dzieci też nie.

Sejm powinien zająć się tematem, nie odrzucać dyskusji. Odrzucanie to tchórzostwo i krętactwo. Problem istnieje. Nie powinien jednak dominować życia publicznego. NIKOMU NIE ŁAMIE SIĘ SUMIENIA , JEŻELI PROSI O GŁOSOWANIE NAD DYSKUSJĄ. Tu zaszła wielka pomyłka. To krętactwo starają się wykorzystać posłowie PiS-u, Solidarnej Polski i PJN-u, a także część PO, aby zjednać Kościół. Glosowanie dotyczyło umożliwienia dalszej dyskusji, a nie za czy przeciw związkom partnerskim. PRAWDA WAS WYZWOLI.

Z krętaczami i obłudnikami mi nie po drodze i nigdy nie zagłosuję na  PiS. Trzeba mieć wyraziste poglądy, umieć je wyrażać niekoniunkturalnie i bronić swoich racji. To wymaga odwagi. Ale to jest uczciwe.

Nikt nie zmusza posła PO do głosowania niezgodnego ze światopoglądem. Tchórzostwem i nieuczciwością jest jednak zamiecenie problemu pod dywan, bo on istnieje. Rozwiązać go można na różne sposoby. Trzeba tylko usiąść i rozmawiać i chcieć. Wykorzystywanie polityczne problemu oraz Kościoła jest obrzydliwe.

Nachalne demonstracje uliczne homoseksualistów też. Zrażają ludzi otwartych na rozwiązanie problemu.

Jutro Dzień Kobiet.

Wszystkim; Kryśkom, Helkom, Anielkom, Maryśkom, Kaśkom i pozostałym wraz z tymi w związkach partnerskich żyjącymi WIELE DOBREGO, przede wszystkim CIEPŁA płynącego od partnera[ki].

PS Uważajcie na przewiewy i zmiany temperatur. W listopadzie w marcu najwięcej nas odchodzi z tego łez padołu. A tu do OGRÓDKA ciągnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
26
220

komentarze (45) | dodaj komentarz

Dokąd zmierzasz , Kościele?

piątek, 01 marca 2013 0:05

28 lutego 2013 roku. Znamienna data. Dobiegł końca pontyfikat Benedykta XVI. Papieża, który sam zrezygnował ze stanowiska. Przez 700 lat żaden z papieży tego nie zrobił, a i wcześniej to się zdarzyło bodaj tylko trzy razy. Piotr Naszych Czasów opuścił Rzym helikopterem. Święty Piotr opuszczał Rzym i prześladowanych braci [ jednym słowem uciekał ] pieszo po najstarszej drodze rzymskiej Via Appia.

Na swej drodze spotkał Chrystusa, który na zapytanie: Quo vadis, Domine?- odrzekł, iż idzie do Rzymu, aby go po raz drugi ukrzyżowano. Święty Piotr zawrócił i został ukrzyżowany na Wzgórzu Watykańskim w miejscu, w którym stoi dziś Bazylika jego imienia.

Czy Piotr Naszych Czasów też uciekał? Jeżeli tak, to przed kim? Czy na jego drodze [ powietrznej ] też stanął Chrystus? Jeżeli tak, to co mu powiedział i czemu nie zawrócił go do Rzymu i czy we współczesnym  Rzymie też groziło mu ukrzyzowanie?

W miejscu spotkania Świętego Piotra z Chrystusem przy Via Appia stoi dziś  kościółek Domine Quo Vadis. W środku popiersie naszego Henryka Sienkiewicza. Przed kościółkiem odbita stopa Chrystusa.

Mamy tedy  Sede vacante, czyli rządy Kolegium Kardynałów. Do momentu wyboru nowego Biskupa Rzymu. Wkrótce usłyszymy słowa kamerlinga: Habemus Papam...

Życie nie znosi próżni. Quo vadis, Ecclesiae?

PS Warto przeczytać  wczorajszy i następny numer Tygodnika Powszechnego. Gorąco polecam.

 

 


Podziel się
oceń
34
220

komentarze (35) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  1 157 257